Wczoraj dojechał do nas Marek i dziś razem z jescze jedną Polką Moniką wyruszyliśmy na wycieczkę do Minki. Hostel Casablanka to prawdziwy polski konsulat. Pierwsze co widzi każdy wchodzący tu gość to polska flaga. Do Minki bierze się kolektywną taksówkę na bazarze. Trzeba tylko minąć dział owocowo- warzywny i mięsny. Minka leży troche w górach. Jest bardziej rześko choć w dzień też upalnie. Są lasy bambusowe, plantacje kawy i wodospady. Wybraliśmy się do jednego z nich. Miał 2 "baseny". Pływałam w krystalicznej wodzie choć nie odważyłam się skakać jak miejscowi. Potem zakupiliśmy od lokalnych pani juke z serem ( maja tu taki wiejski ser) i tinto ( słodka i bardzo słaba kawa bez mleka z termosu). Po południu wróciliśmy do Santa Marty zostawiając Monikę , która chciała troche popracować a plantacji kawy.